- Struktura produkcji trzody chlewnej w Polsce zmienia się. Ubywa ferm prowadzonych w cyklu zamkniętym, rozwija się natomiast sektor tuczu. Dlatego aby zamiast importować samemu zaopatrywać krajowy rynek niezbędna jest produkcja duże, wyrównane grupy prosiąt – mówił podczas spotkania dr Janusz Wojtczak, pracownik UP w Poznaniu, a jednocześnie właściciel spółki Inter Agri, produkującej w ciągu roku 60 tys. warchlaków. 

Analizując sposoby poprawy efektywności produkcji prosiąt w Polsce musimy brać pod uwagę kilka czynników. Zdaniem prelegenta pierwszym z nich jest płodność loch:

- Musimy wiedzieć co w naszej fermie sprawdza się lepiej – lochy rodzące po 19-20 prosiąt, a może takie które w miocie rodzą 13 młodych? To jest kluczowe pytanie, wysoka ilość urodzonych prosiąt nie stanowi bowiem panaceum na zachowanie dochodowości produkcji – mówił podczas spotkania dr Wojtczak.

Jak tłumaczył, samą płodność loch stosunkowo łatwo jest zwiększyć, jednak odbywa się to kosztem kondycji prosiąt:

- Po pierwsze w drogach rodnych lochy pojawia się zjawisko tzw. stłoczenia płodów, przez co ich masa urodzeniowa jest mniejsza, i są one bardziej zróżnicowane wagowo. Z drugiej strony ze wzrostem płodności nie idzie w parze proporcjonalny wzrost mleczności. Z jednej strony mamy zatem większy odsetek prosiąt słabych, z drugiej zaś locha nie produkuje tyle siary, aby wszystkie zwierzęta pobrały ją w optymalnej ilości. Skutkuje to większą śmiertelnością prosiąt, ale i gorszymi parametrami tucznymi i rzeźnymi w przyszłości.  – mówił prelegent.

Problemem jest również niedostateczna produkcja mleka. Co gorsze – prosięta silne, które potrzebują relatywnie mniej siary pobiorą ją w pierwszej kolejności, zaś słabe osobniki mogą nie pobrać jej wcale.

Oczywiście i na powyższy problem jest rozwiązanie. Pewną opcją jest wykorzystanie mamek, jednak zdaniem specjalisty nie jest to optymalne rozwiązanie:

 - Jeżeli z góry zakładamy potrzebę mamkowania, to po co wykorzystujemy lochy które rodzą więcej prosiąt niż są w stanie wykarmić? Takie rozwiązanie nie obroni się ekonomicznie. Czym innym jest natomiast wyrównanie miotów – jest ono zasadne, aby lochy odchowywały podobną ilość prosiąt. Ważne jednak, by prosięta zostały wcześniej odpojone siarą pochodzącą od własnej matki.

Ważną kwestię stanowi też dokarmianie prosiąt paszą stałą: o ile nie przynosi ono dużych różnic w masie odsadzeniowej prosiąt, to przystosowanie zwierząt do pobrania paszy jest filarem bezproblemowego odsadzania zwierząt.